Dzisiejszy wpis w diariuszu zacznę przewrotnie, od środka. W środku dnia, no, powiedzmy tuż przed południem, wziąłem się za porządki nad stawem. Nasz staw zarósł okrutnie. Od wiosny kosiłem tylko wąską ścieżkę, żebyśmy wychodząc z Turkiem na spacer, nie utknęli w 2-metrowych trawach. Teraz idzie jesień i pora na to, żeby dać Joli przedpole na realizację różnych pomysłów zagospodarowania tego terenu.
Prawie trzy godziny pracy. W ruch poszła kosa, grabie, taczka i kosiarka na końcu, a efekt mizerny:

W takim tempie, łąkę nad stawem uda mi się oczyścić gdzieś dopiero w grudniu. No cóż, jak zima będzie taka jak poprzednia, to i w styczniu można będzie kosić. Nie ma się czym przejmować.
Szkopuł w tym, że dzisiaj jest międzynarodowy dzień muzyki, a ja z prac polowych wróciłem dopiero przed 15-tą. Oczywiście zapodałem Radio NowyŚwiat idąc pod prysznic po pracy. I co? Prysznic wziąłem dopiero za półtorej godziny. No, bo w cotygodniowej audycji „Mistrzowie Grają”, dzisiaj, pan Robert Gliński prezentował swoje ulubione. Tak się dziwnie składa, że to i moje. Osłabiło mnie przede wszystkim odtworzenie na wstępie klasyki kina, utwór „The Sound od Silence” z czołówki bardzo starego filmu „Absolwent”. (Jaki młody Dustin Hoffman – zresztą wszyscy byliśmy wtedy młodzi).
„The Sound od Silence”, tak jak dzisiaj, w wykonaniu Disturbed, podkreślał nastrój pogrzebu pana Pawła Adamowicza półtora roku temu.
Zrobił się nastrój. I jak tu iść pod prysznic kiedy zaczyna brzmieć „I put a spell on you” w kilku damskich wykonaniach. To był utwór moich czasów. Już nie pomnę, które wykonanie zauważyłem jako pierwsze – czy Manfred Mann, czy Nina Simone, czy The Animals, czy może Alan Price, który właśnie skończył współpracę z The Animals, czy może Them. No co, w światowym dniu muzyki takie rozważania są jak najbardziej na miejscu.
W drugiej godzinie tego programu było już tylko lirycznie, ale jakże romantycznie i miło. Prym wiodły teksty Agnieszki Osieckiej. Stojąc w stroju do kąpieli notowałem tylko kolejne arcydzieła: „Okularnicy”, „Nie żałuję”, „Dziewczyna ze snu”, „Czy te oczy mogą kłamać”, „Oczy tej małej”, „Deus ex machina”, „Ta nasza młodość”.
Oj ta nasza młodość. Nie wiem, czy pierwsza, czy druga, czy może trzecia. Dzisiaj rano poczułem potrzebę filozofowania. Dlatego tak późno rozpocząłem kośbę. Trawa, chwasty, zioła, musiały zaczekać – czas oddany naszej noblistce był ważniejszy. Tak, bo esej Olgi Tokarczuk, który rano przeczytałem w jednym z tygodników, obudził we mnie jakiegoś recenzenta zdarzeń, politologa, socjologa, czy może wręcz ćwierćfilozofa. „Ex-centrycy”, bo taki tytuł nosi cykl felietonów w znanym tygodniku, zapoczątkowany esejem autorki „Biegunów”, to pole do myślenia. Myślenia i rozmyślania, może i filozofowania.
Wydało mi się, że i ja jestem takim ekscentrykiem, trochę dziwakiem, dla niektórych dziwolągiem, kontestującym koniec świata, żyjącym na końcu świata, targającym się na trudy życia na odludziu. Nie konserwatywnym tradycjonalistą, ale, wręcz odwrotnie, progresywnym liberałem.
Wydało mi się, że rzucam wyzwanie nie tylko swojemu wiekowi, ale też tradycjom rodzinnym, wychowaniu w PRL-u, nie mówiąc o wyzwaniu na bój siłom nadprzyrodzonym. Oceniajmy przedsięwzięcie po efektach, ale, w moim przypadku, ocena może pozostać przywilejem tylko osób stojących nad sarkofagiem. Dlatego pozwolę sobie na cząstkową ocenę samego siebie przed faktem.
Czyż ja nie jestem również ekscentrykiem? Znajdźcie mi zrównoważonego faceta bliskiego 70-ki, który porzuciłby wygodny fotel przed telewizorem w Warszawie na rzecz wymagającego olbrzymiego nakładu pracy siedliska na końcu świata. Znajdźcie mi 72-latka, który ciągle coś buduje, jeździ na rowerze, kocha, pływa, rysuje, wędruje.
Tylko ktoś, komu zmysły się pomieszały może się rzucić na tak głęboką wodę. Chyba, że z natury jest ekscentrykiem.
Wydaje mi się, że ja jestem takim ekscentrykiem. Nie lubię sztywnego konserwatyzmu – z konserw najbardziej smakują mi szprotki w oleju. Z tradycji chrześcijańskich lubię tylko Wigilię Bożego narodzenia, oczywiście traktując Boga chrześcijan, jako jednego z Bóstw wielu innych wyznań. Nie uznaję wytycznych kościoła katolickiego, ograniczających nas myślących, kościoła który powstał na ludzkiej słabości do wiary w siły nadprzyrodzone.
Ale też, wydaje mi się, jestem też ekscentrykiem w codziennych zachowaniach, w relacjach z młodszymi, w przejmowaniu prymu w czynnościach domowych, w podejściu do wielobarwności ludzkich postaw. Patrząc na otoczenie, wydaje mi się, że jestem też ekscentrykiem w kwestii zaśmiecania poboczy dróg i ścieżek leśnych. Znam tylko jedną osobę, która jak ja zbiera to co inni beztrosko wyrzucili za siebie.
Ale ekscentryzm, według pani Olgi Tokarczuk, jest nieodzowny żeby zobaczyć nasz świat niejako z boku, żeby zrozumieć jego istotę i próbować przewidzieć przyszłość. Jakże to jest trafne podejście. Przecież, odwrotnie, okopując się w konserwatywnym schronie, wielu z nas nie ma szans zobaczyć, a co dopiero zrozumieć wielobarwności otoczenia. Zupełnie naturalnym wydaje się strach przed czymś nieznanym. To właśnie wykorzystują dzisiejsi politycy. Oni nie tworzą sytuacji. Oni wykorzystują sytuację. Wykorzystują strach większości przed czymś nowym. Strach przed tym, że można kochać inaczej. Strach przed uchodżcami. Strach przed ludżmi ułomnymi. Strach przed nowymi technologiami. Strach przed tym, że to NOWE odbierze im to w co dotychczas wierzyli. Politycy tylko umieją odczytywać nastroje wyborców i odpowiednio je podsycać.
Cóż, zasięg opinii naszych noblistów w rodzimym społeczeństwie jest niewielki, żeby nie powiedzieć, znikomy. Pozostajemy egocentrycznym zaściankiem. A wystarczy wyjść czasami poza ramy, otworzyć oczy i uszy. Wystarczy wyjść z zasiedziałego centrum i stać się choć przez chwilę ekscentrykiem. A może komuś zostanie tak na dłużej, jak właśnie piszącemu te słowa.
W międzynarodowym dniu muzyki przytoczę jeszcze jeden akcent zapożyczony z Radia NowyŚwiat z audycji „Mistrzowie Grają”, na której zakończenie dzisiaj pan Robert Gliński zaproponował żeby nie przejmować się rządami jakie mamy, wirusem jaki nas dopada i posłuchać optymistycznej piosenki „Jeszcze w zielone gramy”. Oceńcie sami, czy lepsze jest filmowe („Plan B”) wykonanie Darii Zawiałow, czy autorskie wykonanie Wojtka Młynarskiego.






































![IMG_20200712_174411030_HDR[1]](https://bobrowesiedlisko.home.blog/wp-content/uploads/2020/07/img_20200712_174411030_hdr1.jpg)

![DSC_0446[1]](https://bobrowesiedlisko.home.blog/wp-content/uploads/2020/07/dsc_04461.jpg)

















![IMG_20200418_174419677[1]](https://bobrowesiedlisko.home.blog/wp-content/uploads/2020/04/img_20200418_1744196771.jpg)

































i w drogę. Trzeba korzystać z powietrza, pogody.
Mały obrót w lewo i widać dzisiejszy cel. Przy odrobinie wyobraźni zobaczycie ośnieżony szczyt, wygrzewający się w zachodzącym słońcu:
Trzeba się śpieszyć, bo dnia nie zostało już zbyt wiele , a droga mozolna, cały czas pod górę:
Godzina 15.36. Założyłem już raki, czekan w rękę i rozpoczynam akcję szczytową:
Trawersując strome zbocze zbliżam się do szczytu:
Szczyt zdobyty. Zamiast flagi, mój długi cień dokumentujący osiągnięcie i kilka fotek Mazur Garbatych, widzianych ze szczytu:

Schodzę. Kolejny garb przede mną:
Wreszcie wyłania się wieś spokojna:
W oddali słychać już delikatne swojskie dźwięki. A to pies zaszczeka. A to słychać jak trzy posesje dalej sąsiad równa teren wokół fundamentu, na którym za parę tygodni stanie chatka – to będzie upragniony sklepik.



![IMG_20200123_143110371[1]](https://bobrowesiedlisko.home.blog/wp-content/uploads/2020/01/img_20200123_1431103711.jpg)
![IMG_20200123_150013422[1]](https://bobrowesiedlisko.home.blog/wp-content/uploads/2020/01/img_20200123_1500134221.jpg)



![IMG_20191029_152409260_HDR[1]](https://bobrowesiedlisko.home.blog/wp-content/uploads/2020/01/img_20191029_152409260_hdr1.jpg)
![IMG_20200128_130800832_HDR[1]](https://bobrowesiedlisko.home.blog/wp-content/uploads/2020/01/img_20200128_130800832_hdr1.jpg)
![IMG_20200128_130837457[1]](https://bobrowesiedlisko.home.blog/wp-content/uploads/2020/01/img_20200128_1308374571.jpg)
![IMG_20200128_131425678[1]](https://bobrowesiedlisko.home.blog/wp-content/uploads/2020/01/img_20200128_1314256781.jpg)
![IMG_20200128_131659688[1]](https://bobrowesiedlisko.home.blog/wp-content/uploads/2020/01/img_20200128_1316596881.jpg)
![IMG_20200128_132443168_HDR[1]](https://bobrowesiedlisko.home.blog/wp-content/uploads/2020/01/img_20200128_132443168_hdr1.jpg)
![IMG_20200128_132847019_HDR[1]](https://bobrowesiedlisko.home.blog/wp-content/uploads/2020/01/img_20200128_132847019_hdr1.jpg)
![IMG_20200128_155005501[1]](https://bobrowesiedlisko.home.blog/wp-content/uploads/2020/01/img_20200128_1550055011.jpg)






